krzysztof_piatek

Krzysztof Piątek – bohater meczu z Austrią

Przebił barierę 20 bramek w debiutanckim sezonie Serie A, co dotychczas udało się tylko trzem zawodnikom w historii: Andijowi Szewczence, Vincenzo Montelli oraz legendarnemu Brazylijczykowi Ronaldo. Krzysztof Piątek jest jednocześnie najlepszym strzelcem Genui i Milanu w tym sezonie, choć przecież w tym pierwszym klubie grał tylko jesienią, a w tym drugim jest od nowego roku. Najważniejsze jest jednak to, że superformę strzelecką potrafił przełożyć na mecz reprezentacji Polski, dzięki czemu biało-czerwoni zwyciężyli w Wiedniu i są liderem grupy G w eliminacjach do Euro 2020.

Krzysztof Piątek – mecze eliminacji Mistrzostw Europy 2020

Jego współpraca z Lewandowskim wygląda naprawdę dobrze. Z Łotwą był aktywny, dobrze uderzył głową, fajnie wyszedł na prostopadłą piłkę po dwójkowej akcji z napastnikiem Bayernu. Brakowało wisienki na torcie, czyli kolejnej bramki, ale tę zdecydowanie ważniejszą zdobył kilka dni wcześniej w Wiedniu. Choć to nie było takie pewne. Prawie cała Europa jest zachwycona Krzysztofem Piątkiem. Prawie, bo wśród wniebowziętych nie wydaje się być selekcjoner reprezentacji Polski, Jerzy Brzęczek, który posadził napastnika Milanu na ławce rezerwowych.
Narzekać na wybór Roberta Lewandowskiego i Arkadiusza Milika jednak nie wypadało: obaj byli i są w doskonałej formie strzeleckiej. Nie zmieniało to faktu, że potwornie szkoda było Krzysztofa Piątka, wykręcającego w tym sezonie nie tylko kosmiczne liczby, ale też notuje je w bardzo złych warunkach. Kto wie ile miałby bramek na koncie, gdyby grał w takiej drużynie jak Napoli?

Piątek – transfer do Genoa CFC

O Krzysztofie Piątku w tym sezonie można pisać tylko w samych superlatywach. I to absolutnie od samego początku. – Kupiony za zaledwie 4 miliony euro z Cracovii przez Gonoa Piątek nie jest tylko kolejnym Polakiem w Serie A. Napastnik wywarł duże wrażenie i szybko stał się czołową postacią swojego zespołu – chwalił Polaka już na starcie tuttomercatoweb.com. Nic dziwnego: wystartował z siedmioma bramkami w trzech meczach.
Nie sposób było się nie cieszyć niebywałym startem sezonu kogoś, kto grał w dość słabej drużynie, a strzelał na potęgę w silnej lidze. I to kogoś młodego, kto ma zaledwie 23 lata, a jest to także jego pierwszy sezon w poważnej piłce. Takiego pierwszego sezonu nie widziano na takim poziomie już jakiś czas, Piątek bił rekordy Szewczenki czy Batistuty. Pojawiały się plotki o naprawdę wielkich klubach, były napastnik Cracovii trafiał na okładki największych gazet przymierzany do Realu czy Barcelony.

Piątek – transfer do AC Milan

Piątek dał powód, by mówić o nim jak o łakomym kąsku futbolowych gigantów. Robił furorę, a jednocześnie jakby się tym nie przejmował i strzelał dalej. W 21 meczach jesienią zdobył 21 bramek (jedna z nich niesłusznie niezaliczona na jego konto), więc transfer do legendarnego AC Milan za 35 milionów euro nie dziwił. Zaczęliśmy się zastanawiać: czy tkwi w nim coś ponad to, co pokazywał w Zagłębiu Lubin i Cracovii, ale również w Genui? Czy zrobi kolejny, bardzo trudny krok, idąc tempem i ścieżką wyznaczoną przez Roberta Lewandowskiego? Sky is the limit czy Genoa is the limit? Wiedzieliśmy, że jest ambitny i pracowity. Początek w nowym, wielkim klubie sprawił, że oprócz tego stał się też genialny.
Być może duża w tym zasługa mądrze prowadzonej kariery. Przejście z Zagłębia Lubin do Cracovii pod oko Michała Probierza, a później z Krakowa do Genui okazało się strzałem w dziesiątkę. Krzysztof Piątek zaczynał przerastać polskie podwórko, więc wybrał się na włoskie. Zaczął idealnie, bo tam, gdzie miał dość pewne miejsce w pierwszym składzie, nie musiał od pierwszego meczu dźwigać na swoich barkach gigantycznej presji, a jednocześnie miał obok siebie niezmordowanego Christiana Kouame, z którym wspólnie pracował na dorobek bramkowy drużyny.

Gonoa, Milan – gdzie będzie grać Piątek?

Genoa CFC też okazała się za mała na skalę talentu i umiejętności Piątka. Trzeba było zrobić kolejny krok. Wybrał Milan i znów wybrał mądrze. Imponująca forma strzelecka, świetne wejście do wielkiego klubu, przegenialna przyśpiewka kibiców (paf, paf, paf!) związana z cieszynką – swoją drogą, chyba najlepszą jaką widzieliśmy u polskiego piłkarza kiedykolwiek – która jednocześnie buduje jego wartość oraz wizerunek i wyróżnia na tle innych zawodników. Piątek jest niesamowitym kozakiem, którego osiągnięcia cenimy tym bardziej, że w Milanie naprawdę nie przychodzą mu łatwo.
Mówiło się, że Genoa to słaby zespół, który nie stwarza mu dogodnych sytuacji i jego imponująca forma strzelecka wykracza poza wszelkie normy logicznego myślenia. Nieoceniony w byłym klubie Piątka był Christian Kouame, nierzadko pracujący na bramki Polaka niemal tak ciężko jak nasz napastnik. W drużynie Rossonerich miał Lucasa Paquetę, który już Piątkowi asystował, ale poza tym – pomocy nie było zbyt wiele.
Milan to wielki klub, przepiękna historia, tradycja, ogromny stadion, baza kibiców. Mówisz „Milan”, myślisz „wielki futbol”. Czuć magię w drużynie Rossonerich, chociaż powiedzmy sobie szczerze: to nie jest drużyna z Szewczenką, Inzaghim, Kaką, Pirlo, Seedorfem, Maldinim, Nestą czy Gattuso, choć dowodzi nią z ławki trenerskiej ten ostatni. Wszyscy zachwycają się Krzysztofem Piątkiem, bo jest niemiłosiernie skuteczny i strzela jak na zawołanie. W tych zachwytach warto wziąć pod uwagę dodatkowy czynnik przemawiający za Piątkiem: reprezentant Polski strzela, choć praktycznie nie ma dogodnych sytuacji. Z Atalantą nie miał żadnej, strzelił dwie. Z Napoli w pojedynkę skręcił Koulibaly’ego, z Romą co prawda pomógł Paqueta, ale już z Cagliari bramkę od zera wypracował sobie sam. Choć drużyna gra poniżej oczekiwań – Piątek swoim strzeleckim nosem ciągnie ją w górę, aż do Ligi Mistrzów. Oby reprezentację Polski również pociągnął na Euro!