euro_2020_analiza_po_meczach

Eliminacje Euro 2020 – analiza szans Polaków

Rywalizacja w ramach eliminacji do Euro 2020 dla polskiej ekipy, prowadzonej przez Jerzego Brzęczka, wprost nie mogła ułożyć się lepiej. Dzięki kompletowi zdobytych punktów - czterem kolejnym zwycięstwom uzyskanym bez straty choćby jednego gola, do dalszych gier będziemy mogli przystąpić w wyśmienitych nastrojach. Te czekają nas już we wrześniu. Sprawdźmy zatem, co przed nami i jak oceniane są szanse Polaków.

W odstępie czterech dni pojedziemy najpierw do Ljubljany, by zmierzyć się ze Słowenią, dla której, odwrotnie niż dla nas, eliminacje Euro 2020 są, póki co ciężką przeprawą. Słowenia wygrała dotąd tylko jedno spotkanie i na wczesnym etapie gier traci już do Reprezentacji Polski w Piłce Nożnej siedem punktów. Następnie podejmiemy na własnym boisku Austrię, która wciąż ma apetyt na zajęcie przynajmniej drugiego miejsca w grupie, premiowanego awansem. Choć niewątpliwie na Stadionie Narodowym w Warszawie czeka ją trudne zadanie.

Wynik meczu Polska – Macedonia. Kto strzelił bramkę Polska Macedonia?

Na obcych boiskach do tej pory wygrywaliśmy skromnie. Rywale musieli uznawać naszą wyższość, choć po 90 minutach wynik meczu zarówno z Austrią, jak i meczu Polska - Macedonia wskazywał tylko 1:0 na korzyść Polaków? W obu przypadkach oczywiście niezawodny Krzysztof Piątek, który już kilkakrotnie te eliminacje do Euro 2020 czynił nam dużo łatwiejsze niż mogłyby być bez jego zabójczego strzeleckiego instynktu. Przy tym sam nieco przyćmiewał gwiazdę pierwszego formatu, jaką od lat bezapelacyjnie był dla nas Robert Lewandowski. Polska zaliczyła w Skopje fatalne 45 minut, bez strzelonej bramki. W dodatku takie, w których to rywal - Macedonia stworzył sobie wyraźnie więcej sytuacji bramkowych i potrafił napędzić nam strachu. Drugą połowę zaczęliśmy jednak z kluczową zmianą: zarówno taktyczną, bo na boisko wszedł drugi napastnik, zwiększając tym siłę ognia, jak i personalną, bo wspomniany Piątek znów uratował nam wynik i obraz tych eliminacji.

Kto komentuje mecz Polska – Macedonia?

Mateusz Borek, który w Polsacie komentuje mecze reprezentacji Polski i relacjonował również mecz Polska- Macedonia, był zdania, że idealnym partnerem dla napastnika Bayernu Monachium może być snajper włoskiego Napoli – Arkadiusz Milik. - Wydaje mi się, że dopasowanie sposobu gry Lewandowskiego i Milika mogłoby być jeszcze skuteczniejsze dla naszego zespołu. To już się w przeszłości sprawdziło. Milik jest innym typem napastnika. Piątek oczywiście świetnym egzekutorem, ale Arek jest chyba lepszy w grze kombinacyjnej – przekonywał komentator. Selekcjoner kadry Polski w roli jokera widział jednak napastnika Milanu i trudno oczekiwać, że w kolejnych spotkaniach coś go od tego pomysłu odwiedzie.
Na potrzeby wywiadów przekonuje wprawdzie, że zamierza stosować różne warianty, w zależności od potrzeb i dyspozycji piłkarzy, jednak pewne jest jedno. Idąc od samej góry i osoby prezesa PZPN Zbigniewa Bońka, po sam dół i pojedynczych kibiców – powszechnym oczekiwaniem jest, by reprezentacja Polski nie marnowała swojego ofensywnego potencjału, grając jednym, osamotnionym zawodnikiem na szpicy.

Mecz Polska – Izrael, czyli narodziny lepszego stylu

Abstrahując od personalnego zestawienia i korzystnych wyników, tak naprawdę, dopiero czerwcowy mecz Polska – Izrael na Stadionie Narodowym wlał w serca kibiców reprezentacji więcej nadziei w to, że selekcjoner wie co robi, a następstwem jego nominacji może okazać się pasmo sukcesów. Od początku, przypomnijmy, zwycięskich eliminacji do Euro 2020, Brzęczek miał wyraźnie pod górkę także z mediami – kredyt zaufania wobec niego był niski, a kiepski styl, zdezorganizowana gra, zdaniem wielu komentatorów, mówiły o naszej sytuacji więcej niż wynik. Sugerowały, że należy bić na alarm i patrzyć architektom nowej drużyny na ręce ze zdwojoną uwagą.
Mecz Polska – Izrael ma szansę przejść do historii jako mecz - symbol, dzień przełamania polskiej ekipy. Moment, w którym na pytanie: kto strzelił bramki, dało się odpowiedzieć w sposób nieco bardziej rozwlekły niż wcześniej, bo padły aż cztery, a reprezentacja Polski zagrała z rozmachem, jakiego wypatrywaliśmy od początku eliminacji Euro 2020. Izrael okazał się na naszym tle wcale nie tak groźnym rywalem, jakiego się spodziewaliśmy, stosunkowo łatwym do przechytrzenia przez nasze ofensywne formacje. Choć oddajmy zawodnikom należne zasługi, bo sami pomogli szczęściu, prezentując znacznie szerszy wachlarz środków niż przy oszczędnych zwycięstwach w poprzednich spotkaniach. Strzelanie rozpoczął, a któżby inny – Krzysztof Piątek – przeczytaj więcej), który tym razem nie wykonał swojej charakterystycznej „cieszynki”, wywołując wokół tego tematu sporą dyskusję o politycznej poprawności i tym, co jest dobrze widziane i dopuszczalne w ramach sportowego spektaklu. Z kolei po przerwie worek z bramkami rozwiązali na dobre Robert Lewandowski, Kamil Grosicki i Damian Kądzior.
Wynik 4:0, a zwłaszcza styl w jakim został osiągnięty, usatysfakcjonował nawet najbardziej wybrednych kibiców. Dał znacznie większy komfort dalszej pracy Jerzemu Brzęczkowi, a samym piłkarzom pozwolił w dobrych nastrojach rozjechać się na letnie urlopy.

Eliminacje Euro 2020 gdzie mecze Polski?

Jak wspomnieliśmy na wstępie, kolejne mecze w ramach eliminacji Euro 2020 czekają nas już we wrześniu. To będzie zresztą prawdziwy jesienny maraton z udziałem reprezentacji Polski, ponieważ w miesięcznych odstępach będziemy grać aż sześć razy, a ostateczne rozstrzygnięcia poznamy 19 listopada po domowym spotkaniu Polska – Słowenia. Nie ma czasu na sparingi o nic i testowanie wariantów. Jeśli selekcjoner chce eksperymentować, muszą to być eksperymenty na żywym organizmie, bo na nic innego zwyczajnie nie będzie już czasu. Sprawdź, gdzie zobaczysz Transmisje Eliminacji EURO 2020.
Co bardziej śmiali w swoich opiniach eksperci twierdzą, że los przydzielił nam tak przyjazną grupę, że powinniśmy ją zakończyć wręcz z kompletem punktów. O ile w tym odważnym stwierdzeniu może być sporo przesady, faktem jest, że sprzyja nam choćby sam regulamin eliminacji Euro 2020. Zasady są proste – na Euro 2020 awansują po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy, a dodatkowo do obsadzenia pozostaną jeszcze cztery miejsca, wyłonione w trakcie baraży. Drużyny awansują do nich dzięki swojej pozycji w Lidze Narodów. Nasza wysoka pozycja, bez wchodzenia w matematyczne szczegóły, sprawia, że musiałoby się wydarzyć naprawdę wiele niedobrego, musiałoby dojść do splotu nieprawdopodobnych rozstrzygnięć, by ów baraż stał się poza naszym zasięgiem.

Euro 2020 – wyzwanie logistyczne

To jednak dywagacje czysto teoretyczne, bo przecież jasnym jest, iż celem dla Polski jest pewny awans z pierwszego miejsca, bez oglądania się na pozostałych rywali. Pięciopunktowa przewaga w tabeli grupowej nad Izraelem oraz sześciopunktowa nad Austrią uprawnia nas do tego, by już powoli myślami szykować się na eliminacje Euro 2020, traktując eliminacje jako niezbędną formalność, którą przy odpowiednim podejściu zdołamy dopełnić z sukcesem.
Sam Zbigniew Boniek przyznał zresztą publicznie, że zasugerował już pracownikom związku, odpowiedzialnym za logistykę, by powoli przygotowywali plan wyjazdu na Euro, które tym razem będzie wiązać się ze szczególnym organizacyjnym wysiłkiem. Wszak turniej rozegra się w dwudziestu różnych miastach. Rozsianych od Baku, przez Budapeszt, Rzym, aż po Londyn, gdzie rozegra się finał całej imprezy. Warto dopiąć szczegóły z wyprzedzeniem, by wyeliminować wszelkie czynniki mogące utrudnić nam sukces sportowy.

Typy na drugą fazę eliminacji

Podobnego zdania, jak przedstawione powyżej, są bukmacherzy, którzy w konkursach typu „wytypuj zwycięzcę Euro 2020”, nie widzą nas w gronie faworyzowanych zespołów – zresztą od lat nie było inaczej. Jednak kursy na eliminacje Euro 2020 sugerują naszą mocną pozycję. Według LV Bet, Polska będzie faworytem zarówno wyjazdowego meczu ze Słowenią w Ljubljanie, jak i domowego z Austrią. W pierwszym przypadku kurs na biało-czerwonych wynosi około 2,20 przy każdej postawionej złotówce. W drugim – 1,76, a więc typ na nasze zwycięstwo oceniany jest jako jeszcze bardziej prawdopodobny. Całokształt sytuacji w polskiej grupie G znajduje również odzwierciedlenie w kursach na zwycięzcę tej fazy rozgrywek. Pierwsze miejsce Polaków wyceniane jest w tej chwili na 1,25. Sugerując się wyłącznie liczbami, musielibyśmy raz jeszcze powtórzyć określenie „formalność”.
Prawdziwe schody zaczną się dopiero na samych mistrzostwach Europy, gdzie próżno szukać nas w gronie faworytów imprezy. Największe grono kibiców i ekspertów do sięgnięcia po tytuł typuje europejskie potęgi: Francję, Hiszpanię czy Niemcy, wysokie notowania mają również Belgowie. Kurs na Polaków w LV Bet – wynosi aktualnie astronomiczne 81. Niespodziewane, historyczne osiągnięcie biało-czerwonych mogłoby się zatem wiązać z astronomiczną wypłatą. Nie tylko dla samych piłkarzy, którym PZPN jak zwykle obieca sowite premie. Obstawiaj zakłady bukmacherskie na Euro 2020!